multiMAMA.pl - Ciąża mnoga bez tajemnic

TTTS - Wywiad

 

 

 

Kiedy dowiedziałaś się, że wystąpił u was zespół przetaczania?

 

Od początku ciąży byłam przestrzegana o możliwości wystąpienia TTTS. Pamiętam, jak dziś, odpowiedź lekarza na moje pytanie czy na którymś etapie ciąży będę mieć już pewność, że zjawisko to się nie pojawi. Odpowiedź brzmiała "Niestety nie, w każdym momencie może się zacząć".

 

Wszyscy, którzy śledzili postępy mojej ciąży wiedzą, że całą ciążę czułam się rewelacyjnie, żadnych nudności, żadnych problemów. Mówiłam, że życzę każdej kobiecie, aby tak jak ja przechodziła ciąże. Wyniki wszystkich badań były w jak najlepszym porządku. Dwukrotnie poddałam się badaniom prenatalnym, aby się upewnić czy nie zagraża mi TTTS i czy serduszka dziewczynek pracują prawidłowo. Za każdym razem badano przepływ krwi, nie wykrywając żadnych oznak nadchodzących problemów. Mimo to nagle dziewczynki zaczęły sobie podkradać to i owo. Nastąpiło to dosłownie w ciągu tygodnia i to ironicznie w momencie mojego pobytu na oddziale położniczym miejskiego szpitala na początku stycznia 2010.

 

 

 

Jaka była Twoja pierwsza myśl?

 

Diagnozę usłyszałam dopiero po wyjściu ze szpitala, gdzie niekompetentni lekarze "przegapili" ten problem. TTTS odkrył mój lekarz prowadzący.

 

Wychodząc z gabinetu, czułam, że to już koniec przygody z "wielkim brzuchem", zresztą lekarz uprzedził mnie, że tak mogą postanowić lekarze z kliniki, do której musiałam się zgłosić następnego dnia rano. Ostatnia noc to noc koszmarnych przeczuć, strachu i niepewności o stan dziewczynek.

 

 

 

Czy i gdzie szukałaś pomocy, porady?

 

W następstwie zbyt późnej diagnozy niestety na pomoc było już za późno. W klinice, do której wysłał mnie lekarz prowadzący usłyszałam tylko potwierdzenie TTTS od czterech opiekujących się mną lekarzy.

 

 

 

Jakie były objawy TTTS?

 

Pierwszym objawem była trudność w wyłapaniu tętna płodu dawcy podczas badania KTG, pielęgniarki w szpitalu musiały się nieźle natrudzić. Jedna z córeczek była na tyle ukryta, że gdyby lekarze mnie nie znali i nie wiedzieli, że jestem w ciąży bliźniaczej, to nigdy by jej nie odkryli. Ba, nawet by jej nie szukali, bo badanie usg wskazywało na tylko jeden płód otoczony niezmierną ilością wód płodowych. Stąd tez mój brzuch od kilku dni przybrał ogromnych rozmiarów wręcz nieproporcjonalnych do 28 tygodnia ciąży, a druga córeczka ze swoim nadmiarem wód wbijała mi się w żebra, powodując ból i poważne trudności z oddychaniem

 

 

 

Czym to groziło?

 

TTTS jest niebezpiecznym zjawiskiem, gdyż zagraża obu płodom. Co mnie zdziwiło, lekarz prowadzący uprzedził mnie, ze to właśnie płód biorca, który wydawałoby się ze jest silniejszy, był w większym zagrożeniu i jemu pierwszemu groziło obumarcie.

 

 

 

Jakie leczenie zostało podjęte? Czy miałaś wybór co do rodzaju podjętego leczenia ? czy była jakaś alternatywa?

 

Ponieważ TTTS zostało zdiagnozowane zbyt późno, nie można było podjąć żadnego leczenia. 12.01 wieczorem córeczka miała mało wód, natomiast rano w klinice przy dokładnych badaniach stwierdzono ze tych wód już dziecko nie ma prawie wcale i pomimo ze był to dopiero 28tc  trzeba było natychmiast rozwiązać ciąże i przeprowadzić cięcie cesarskie. Lekarze uznali że dzieci mają większą szanse przeżycia na zewnątrz niż w moim brzuchu.

 

 

 

Czy fakt, że wystąpił TTTS wpłyną na termin oraz rodzaj porodu?

 

Dziewczynki urodziły się w 28tc za pomocą cesarskiego cięcia. Rodzaj porodu nie był zaskoczeniem, gdyż prawdopodobnie i tak bym się decydowała na cc. Niemniej jednak w chwili diagnozy TTTS było zbyt wcześnie na wywoływanie porodu naturalnego, a dodatkowo dla bezpieczeństwa tych małych istotek tylko taka forma porodu wchodziła w grę. Dziewczynki urodziły się z wagą 1000g i 940g.

 

 

 

Jak długo dziewczynki musiały zostać po porodzie w szpitalu?

 

Jedna z moich bliźniaczek ta silniejsza Zuzia lepiej radziła sobie z wcześniactwem i wyszła do domu w 52 dniu od porodu. Natomiast Lenka, która była płodem dawcą spędziła w szpitalu aż 65dni.

 

 

 

Czy wystąpiły jakieś komplikacje zdrowotne u dziewczynek w związku z TTTS?

 

Problemy zdrowotne dziewczynek powstały bardziej na skutek przedwczesnego porodu niż TTTS. Dość sporo tego było, w tym niewydolność oddechowa, gronkowiec. Ale najpoważniejsze następstwa wcześniactwa to ROP (retinopatia) u Lenki, która musiała się skończyć laseroterapią jej oczek. Na szczęście córeczka widzi, ale jej wzrok jest znacznie gorszy od siostry. Drugim poważnym problemem była przewlekła żółtaczka spowodowana nadmiarem antybiotyków koniecznych do walki z gronkowcem. Borykaliśmy się z tym problemem ponad pół roku, wliczając dodatkowo wizytę w CZD z zagrożeniem operacji wątroby. Więcej szczegółów o zdrowiu dziewczynek w pierwszym roku ich życia na blogu mojego męża - www.beger.blog.onet.pl

 

 

 

Czy patrząc dziś na Swoje "szczęścia" można by zauważyć, że miały TTTS? czy odstają, pod względem rozwoju, od rówieśników?

 

Dziewczynki pomimo wcześniactwa rozwijają się znakomicie, ale według wieku korygowanego. Widać te trzy miesiące których zabrakło do terminowego porodu są im potrzebne do właściwego rozwoju. Względem rówieśników (mam na myśli dzieci ze stycznia 2010) dziewczynki odstają, ale nie tylko umiejętnościami czy rozwojem ruchowym, ale również wagą, czy ilością zębów. Są szczupłe, choć wysokie.

 

 

 

Co byś doradziła mamom, które właśnie usłyszały, że ich dzieci dotknął syndrom przetaczania (TTTS)?

 

Moje rady bardziej kierowałabym do przyszłych bliźniaczych mam, niż do tych które mają już zdiagnozowane TTTS. Gdy już powstało TTTS, można jedynie oddać się w ręce profesjonalnych lekarzy i specjalistów w tej dziedzinie i wierzyć że zrobią wszystko by przedłużyć ciąże lub uratować dzieci. Natomiast apeluję do wszystkich ciężarnych bliźniaczych mam - badajcie się nadzwyczaj regularnie i pamiętajcie o wyborze dobrego, zaufanego lekarza, ponieważ TTTS nie jest tak częstym zjawiskiem i jak widać po  moim przykładzie nie każdy lekarz zdaje sobie sprawę z zagrożeń ciąży bliźniaczej. To ważne by regularnie sprawdzać czy dzieciom nic nie zagraża, bo  syndrom przetaczania może pojawić się w najmniej spodziewanym momencie.

 

 

 

Wywiadu udzieliła Agnieszka, mama Zuzi i Lenki

Reklama

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.